Tadeusz Kościuszko. Losy Naczelnika po insurekcji

Email Drukuj PDF


Zabalsamowane zwłoki Tadeusza Kościuszki przywieziono 11 kwietnia 1817 r. ze szwajcarskiej Solury do Krakowa. Początkowo spoczęły w kolegiacie Św. Floriana, a 22 czerwca 1818 r. przeniesiono je uroczyście do katedry wawelskiej. Następnego dnia po uroczystym nabożeństwie trumnę złożono w krypcie Św. Leonarda pośród grobów królewskich. Serce Naczelnika wróciło do kraju w 1927 r. i spoczywa w urnie na Zamku w Warszawie.


10 października 1794 r. w bitwie pod Maciejowicami wojsko polskie pod wodzą Naczelnika po zażartej walce uległo przeważającym oddziałom rosyjskim. Klęska ta przesądziła o dalszych losach powstania i Rzeczypospolitej. 7 listopada wojska rosyjskie zajęły Warszawę, a powstanie zostało stłumione. 3 stycznia 1795 r. Rosja podpisała traktat rozbiorowy z Austrią, 24 października z Prusami. Państwo polskie przestało istnieć.

Ranny w bitwie Kościuszko pod silną eskortą został przewieziony do Kijowa, a 10 grudnia 1794 r. do Petersburga, gdzie został osadzony w twierdzy Pietropawłowskiej. Wkrótce zażądano od niego szczegółowych zeznań. Zeznania Kościuszki nikogo nie kompromitowały ani nie naraziły na represje, jednak nieustanne napięcie nerwowe pogorszyło stan psychiczny Naczelnika, wystąpiła depresja: „Tak mu życie zbrzydło, że chciał się głodem zamorzyć”. Wskutek wygłodzenia ciężko zapadł na zdrowiu, co zaniepokoiło nawet Katarzynę II, która poleciła go staranie leczyć i przenieść w lepsze warunki.

Jednak dopiero śmierć carycy 17 listopada 1796 r. zasadniczo zmieniła położenie polskich jeńców. Podobno w dniach 26 i 27 listopada cesarz Paweł I dwukrotnie odwiedził Kościuszkę w pałacu Marmurowym i zapowiedział uwolnienie wszystkich więzionych Polaków. Uzależnione to było jednak od złożenia przysięgi wiernopoddańczej przez Kościuszkę, co nastąpiło 28 listopada. Car wręczył generałowi przekaz na 12 tys. rubli oraz nadanie dóbr ziemskich z tysiącem chłopów w guberni witebskiej. Wkrótce, 10 grudnia władca Rosji ogłosił amnestię dla wszystkich Polaków więzionych w Rosji. Dziewięć dni później Kościuszko wyruszył do Stanów Zjednoczonych. Ta bardzo długa droga wiodła przez Finlandię, Wyspy Alandzkie, w końcu stycznia 1797 r. dotarł do Szwecji. Choć był kontrolowany przez poselstwo rosyjskie, nawiązał korespondencję z Francją. Pod koniec maja znalazł się w Anglii. W Londynie był odwiedzany przez przedstawicieli angielskiej arystokracji i świata politycznego.

W połowie czerwca 1797 r. Kościuszko wyruszył z Bristolu do Ameryki, gdzie w Filadelfii był entuzjastycznie witany przez tłumy mieszkańców. Jednak rządzący wówczas federaliści na czele z prezydentem Johnem Adamsem niechętni byli wolnościowym tradycjom republikanów i przyjmowali Kościuszkę z pewną podejrzliwością. Generał nawet za oceanem czuł się śledzony i inwigilowany przez Rosjan. W trakcie pobytu w Ameryce wniósł sprawę o wypłacenie mu zaległego żołdu i należnych odsetek (razem ponad 18 900 dolarów), ponadto otrzymał od Kongresu nadanie ziemskie w stanie Ohio. Kościuszko prowadził aktywne życie towarzyskie z przyjaciółmi z czasu wojny, spotkał się m.in. z gen. Horatio Gatesem, a także ówczesnym wiceprezydentem Tomaszem Jeffersonem. Wkrótce jednak zapragnął powrócić do Europy, osiąść we Francji i rozpocząć działalność polityczną na rzecz walki o niepodległą Polskę. Przed wyjazdem 5 maja sporządził testament, przeznaczając pewne sumy na wykup czarnych niewolników i ich kształcenie, a jego realizatorem miał być Jefferson. Odjazd Kościuszki z Ameryki nastąpił w tajemnicy i pod fałszywym nazwiskiem.

W końcu czerwca 1798 r. Kościuszko dotarł do Bayonne, następnie do Paryża uroczyście witany przez członków Dyrektoriatu. Na jego przybycie szczególnie niecierpliwie wyczekiwała polska emigracja. 4 sierpnia Kościuszko skierował do cara Pawła I ostry list, w którym uznawał swą wiernopoddańczą przysięgi za niebyłą, ponieważ wymuszoną, ponadto zwracał ofiarowane przez władcę Rosji pieniądze. Pomimo propozycji gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, Kościuszko nie wyraził zgody na objęcie dowództwa Legionów Polskich walczących u boku Francuzów we Włoszech. Nie chcąc być zależny od obcych rządów uważał, że jako Naczelnik stanie na czele tych polskich formacji wojskowych dopiero wtedy, gdy ruszą one do ojczyzny. Uważany za przywódcę Polaków walczących o niepodległość, reprezentował wobec rządu francuskiego interesy narodowe, często interweniował na rzecz Legionów.

Kościuszko początkowo pozostawał pod wpływem umiarkowanego odłamu emigracyjnego, zwolenników Konstytucji 3. Maja. 7 sierpnia 1799 r. przystąpił do Towarzystwa Republikanów Polskich, miał powiązania towarzyskie i ideowe z republikańsko-jakobińskimi kołami wojskowymi. Zdecydowanie wypowiadał się za ustrojem republikańskim zabiegając, by w nowotworzonej Legii Naddunajskiej obowiązywała ideologia republikańska. Był podejrzliwy i niechętny wobec generała Napoleona Bonapartego przeczuwając, że ten zlikwiduje wkrótce republikę we Francji. Stosunki między nimi ułożyły się nie najlepiej, a po zamachu stanu we Francji w 1799 r. Kościuszko patrzył wrogo na pierwszego konsula uważając go za „grabarza Republiki”. Julian Ursyn Niemcewicz pisał o postawie Naczelnika: „Miłował gorąco wolność i niepodległość narodową. Sympatie jego skłaniały się do formy rządu republikańskiego i to właśnie poróżniło go z Napoleonem”.

Poglądy polityczne Kościuszki w tych latach oddaje broszura Czy Polacy wybić się mogą na niepodległość z 1800 r. napisana pod jego kierunkiem. W pracy zawarta została idea walki o niepodległość – przygotowanie nowego powstania w kraju, bez korzystania z pomocy zewnętrznej. Ponadto postulat uwolnienia chłopów i silnej władzy narodowej. Ostra krytyka broszury zniechęciła Kościuszkę do dalszych akcji politycznych. Jednak doczekała się ona wielu wydań i odegrała ważną rolę w ugruntowaniu polskiej tradycji demokratycznej.

Kościuszko cieszył się powszechnym uznaniem w środowisku wojskowych jako inżynier i artylerzysta. W 1800 r. napisał na prośbę posła Stanów Zjednoczonych w Paryżu pracę o taktyce artylerii konnej, która ukazała się później jako Manoeuvres of Horse Artillery (Manewry artylerii konnej). Dzieło było nowatorskie i spotkało się z uznaniem specjalistów, posługiwano się nim jeszcze w 1860 r.
W 1801 r. zamieszkał na przedmieściu Paryża u zaprzyjaźnionego dyplomaty szwajcarskiego, republikanina Petera Josepha Zeltnera, często bywał w jego posiadłości Berville pod Fontainebleau, gdzie z zamiłowaniem hodował róże. Do ulubionych jego zajęć należało także tokarstwo, wytoczone tabakierki, lichtarzyki i cukierniczki darowywał znajomym.

W 1801 r. Polaków czekało wielkie rozczarowanie. Po świetnych zwycięstwach wojsk francuskich i walczących u ich boku legii polskich nad Austriakami, kiedy bliska stała się nadzieja na odzyskanie niepodległości przez Polskę, Bonaparte 8 lutego zawarł pokój z Austrią w Lunéville. Było to równoznaczne z całkowitym przemilczeniem sprawy polskiej i w konsekwencji doprowadziło do likwidacji Legionów Polskich.

Gdy cesarz Francuzów Napoleon po zwycięstwie nad Prusami wkroczył na ziemie polskie w 1806 r., szybko zorientował się, że spora część polskiej opinii publicznej nadal w Kościuszce upatruje Naczelnika Narodu. Wobec perspektywy wojny z Rosją, Bonaparte postanowił nakłonić Kościuszkę do przyjazdu do Polski. W tej sprawie rozmawiał z nim minister policji cesarskiej, Joseph Fouché. Kościuszko z braku zaufania do zdrajcy rewolucji – cesarza, zachował bardzo powściągliwie. W rozmowie z ministrem w Berville w 1806 r. powiedział:
„Służyłem Ojczyźnie w różnych okolicznościach, z większym czy mniejszym szczęściem... lecz po doświadczeniach tak okrutnych, w których moi rodacy zawsze byli zwyciężeni, po ofiarach niesłychanych we Włoszech, w Egipcie, na San Domingo, po Marengo, po Hohenlinden, (...) wreszcie skoro z bitwy pod Austerlitz nie chciano dla Polski korzyści żadnej, widzę, że cesarz Napoleon i pan, panie ministrze, znajdujesz słusznym, iż żądam dla Polski niejakich gwarancji i niejakich zabezpieczeń. (...) Niechaj cesarz Napoleon ogłosi, że nadeszła chwila, w której Polska może i powinna powstać, niech oświadczy wzywając Polaków pod broń, iż pragnie przyłożyć się ze skutkiem do odrodzenia naszego kraju, dając stosowną konstytucję, ogłaszając równość polityczną wszystkich bez różnic mieszkańców”.

Fouché miał odpowiedzieć na to:
„Cesarz nie zgodzi się na żaden warunek, trzeba mu się oddać ślepo i być posłusznym jego woli (...). Jego geniusz i siła nie potrzebuje rady, zastrzeżeń i gwarancji. Mam nawet rozkaz, żebyś Pan podpisał proklamację, tę oto (…). A jeżeli nie zechcesz postąpić wedle tego, co mówię, zmusimy Cię i ogłosimy ją w twoim imieniu”.

W liście do Fouchégo z 21 stycznia 1807 r. Kościuszko jeszcze raz przedstawił żądanie gwarancji cesarza, że forma rządu w Polsce będzie taka jak w Anglii, a granice sięgną od Rygi do Odessy, od Gdańska do Węgier, zaś chłopi będą wolni i otrzymają na własność swoje posiadłości. W odpowiedzi tak cesarz Napoleon pisał do Fouchégo: „Nie przypisuję żadnego znaczenia do Kościuszki, nie używa on wcale takiego poważania w kraju, jak sobie wyobraża (...) jest po prostu głupcem”.

Wyprawa Napoleona na Rosję w 1812 r., której Kościuszko nie chciał udzielić poparcia, zakończyła się klęską Francji. Car Aleksander I dobrze poinformowany o głębokiej niechęci Kościuszki do cesarza Francuzów, próbował wykorzystać duży autorytet Naczelnika na rzecz rosyjskiej koncepcji rozwiązania sprawy polskiej. Zależało mu, aby jak największą część dawnego Księstwa Warszawskiego połączyć z Rosją. Ponadto przychylność Kościuszki mogła zjednać opornych i niezdecydowanych dotąd Polaków.

9 kwietnia 1814 r. Kościuszko zwrócił się w liście do cara Aleksandra I z apelem o ogólną amnestię dla Polaków, objęcie tronu polskiego i wprowadzenie w Polsce monarchii konstytucyjnej wzorowanej na angielskiej. Car zaprosił go do Paryża, gdzie był z honorami podejmowany. Zapewnił Kościuszkę o stanowczym postanowieniu odbudowania Polski. Podczas obrad kongresu wiedeńskiego Kościuszko otrzymał wezwanie do głównej kwatery cara w Braunau, gdzie pojawił się w 27 maja i spotkał się z Aleksandrem I. Było to już po podjęciu decyzji o ustroju i terytorium Królestwa Polskiego; carowi zależało na powrocie Kościuszki do kraju, co symbolizowałoby definitywne zakończenie sprawy polskiej. Naczelnik jeszcze raz przedstawił swe warunki dotyczące reform społecznych i rządowych oraz przywrócenia granic na Dźwinie i Dnieprze. Nie otrzymawszy jednak od cara odpowiedzi, zawiedziony nie zdecydował się na powrót, żywił jednak wdzięczność dla cara za przywrócenie na mapie Europy nazwy Królestwo Polskie, czego dowodem było przekazanie w 1816 r. tysiąca franków na budowę bramy triumfalnej dla cara w Warszawie.

Kościuszko „nie mogąc zdatnie usłużyć Ojczyźnie” osiadł w październiku 1815 r. w Solurze wynajmując pokój u Franza Xavera Zeltnera, byłego wójta kantonu, brata Petera Josepha. Mieszkał w patrycjuszowskiej kamienicy przy Gurzelngasse nr 12. Był podziwiany jako żołnierz o wolność, człowiek prawy i niezłomny. Przyjmował liczne odwiedziny Polaków i cudzoziemców. Sporo podróżował po Szwajcarii, zwiedził m.in. słynny zakład wychowawczy wybitnego pedagoga Johanna Heinricha Pestalozziego w Yverdon. Pragnął w jego duchu krzewienia oświaty ludu na ziemiach polskich zachęcając nauczycieli z Królestwa Polskiego do trzyletniego przeszkolenia. Propagował również idee wzorowej szkoły rolniczej Philipa Emanuela von Fellenberga dla dzieci i młodzieży wiejskiej w Hofwil.

Na początku października 1817 r. Kościuszko poważnie zachorował i 15 października zmarł samotnie w wieku 71 lat. Przed śmiercią zwolnił z poddaństwa i nadał na własność ziemię chłopom w rodzinnych Siechanowiczach deklarując, że „poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów”. Uroczysty pogrzeb odbył się 19 października w kościele pojezuickim p.w. Najświętszej Panny Marii Niepokalanego Poczęcia w Solurze (wnętrzności Kościuszki zostały umieszczone na pobliskim cmentarzu w Zuchwil). Wkrótce potem władze Wolnego Miasta Krakowa rozpoczęły intensywne starania o sprowadzenie doczesnych szczątków Naczelnika.

Kościuszko stał się symbolem polskiego czynu niepodległościowego. W świadomości narodu utrwalił się na wieki jako pierwszy w historii Naczelnik, który poderwał Polaków do czynu zbrojnego wskazując, że walka jest jedyną drogą do odbudowy państwa i przekreślenia hańby zaborów. Bardzo go cenili polscy demokraci za to, że sformułował i zrealizował program polityczny tak dobitnie wyrażony w przededniu powstania: „Za samą szlachtę bić się nie będę, chcę wolności całego narodu i dla niej wystawię tylko me życie”. Był wielkim orędownikiem zasad republikańskich.

Za życia uważany był za duchowego przywódcę Polaków i symbol walki o niepodległość, dlatego starano się go wykorzystywać w różnych poczynaniach i rozgrywkach politycznych (Napoleon, Aleksander I). Pragnął zachować niezależność i bronił się przed ideową czy polityczną zależnością od kogokolwiek. W obozie pod Mokotowem 24 września 1794 r. pisał o wolności:
„Wolność, to najsłodsze dobro, którego człowiek na ziemi kosztować może, użyczone jest od Boga tym jedynie narodom, które stałością, męstwem, wytrzymaniem wszystkich przeciwności stają się Onego godnymi”.

Piotr Hapanowicz

www.facebook.com/miesiecznikkrakow.pl

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież