Rubinowe gody: Kraków - Lipsk

Email Drukuj PDF

Lipsk podobnie jak Kraków kocha jubileusze. Właśnie minęło 40 lat partnerstwa i współpracy między obydwoma miastami.

 

Wspólne fetowanie zaczęto w Lipsku, z początkiem roku, w przypadające w niedzielę święto Trzech Króli. Wtedy to właśnie w kościele św. Tomasza, pod którego posadzką spoczywają doczesne szczątki Jana Sebastiana Bacha odbyło się prawykonanie pod dyrekcją kompozytora Epiphanias-Messe. Utworu zamówionego przez Archiwum Bachowskie z okazji 800 lecia kościoła św. Tomasza i działającego przy nim tyleż samo lat Thomanerchoru u obchodzącego 80 lecie urodzin Krzysztofa Pendereckiego. W ten sposób nawiązano do tradycji bachowskiej kiedy to na każde święto Thomanerchor otrzymywał do wykonania nową, świeżo napisaną kantatę. Trudno o bardziej wymowny symbol, połączony z urodzinowym prezentem. Zresztą Bach za życia, po elekcji Augusta III na króla Polski zabiegał usilnie o posadę królewskiego kapelmajstra, ofiarowując awansem dwie pierwsze części Kyrie i Gloria swojej wielkiej mszy h - moll na koronację 17 stycznia 1734 roku, która miała miejsce w katedrze wawelskiej.



Na rewanż trzeba było czekać do Wielkiego Czwartku, kiedy to do Krakowa zjechała świętująca 90 lecie działalności orkiestra symfoniczna Mitteldeutsche Rundfunk pod batutą Kristjana Järvi świeżo pozyskanego, urodzonego w Talinie, a wykształconego w USA niezwykle dynamicznego dyrygenta. W repertuarze zagranego w Operze Krakowskiej koncertu był: Beethoven, Brahms i Penderecki. Zabrakło tylko Wagnera. Całkiem niesłusznie. Wszak w 2013 roku przypadała także 200 rocznica urodzin w Lipsku autora uwertury „Polonia”, którą to zaledwie 23 letni kompozytor napisał będąc pod wrażeniem męstwa i odwagi Polaków w czasie Powstania Listopadowego. W maju Richard Wagner doczekał się za to w Lipsku odsłonięcia nowego pomnika. Na starym cokole pochodzącym z początków XX wieku autorstwa Maxa Klingera awangardowy współczesny rzeźbiarz Stefan Balkenhol umieścił postać Wagnera na tle wielkiego cienia. A to wszystko w bezpośrednim sąsiedztwie wielkopłytowego gmaszyska dawnej STASI. Paradoksalnie w gmachu instytucji, której nazwy w czasach NRD nie wymieniano głośno ulokowały się dzisiaj… głośne (w przenośni i dosłownie) kluby taneczne. Wagnera w Lipsku uczczono także na gastronomicznej niwie – w jadłospisie restauracji Barthels Hof pojawiła się zupa o wielce intrygującej nazwie „okulary Wagnera”. Esencjonalny rosół z wielkimi oczami tłuszczu, kulkami z marchwi i… drobinkami złota. Do wagnerowskiego tonu nawiązują każdego roku uczestnicy Wave Gotik Treffen największego w tej chwili w Europie, a może nawet i na świecie odbywającego się zawsze w „Zielone świątki” festiwalu ciężkiej gotyckiej muzyki rockowej i jej odłamów pokrewnych. Centrum starego miasta wypełniają wtedy postacie w czerni w szerokim przedziale wiekowym. Pięknie umalowane gotki w klasycznych, barokowych sukniach ściśnięte napiętymi do granic możliwości gorsetami jak też wyuzdane lolitki, eklektyczni gości o bladych twarzach, a czasem też wyciągnięci gdzieś z otchłani średniowiecza masywni szlachcice.


Jednak rok 2013 w Lipsku to przede wszystkim 200 rocznica Bitwy Narodów, która przypieczętowała ostateczną klęskę wojsk napoleońskich wspieranych przez wojska Księstwa Warszawskiego i początkowo także Saksonii. Połączone armie Rosji, Prus, Szwecji, Austrii oraz zreflektowanej Saksonii ostatecznie pogrążyły Napoleona. Bitwa pod Lipskiem była największą w kampanii Napoleona i zakończyła się najcięższą jego porażką. W jej stulecie wzniesiono monumentalny Pomnik Bitwy Narodów (na zdj. poniżej) jako symboliczną zbiorową mogiłę 120 tys. poległych żołnierzy wszystkich ścierających się armii. Ma 91 metrów wysokości, waży 300 000 ton. Jego budowa trwała 15 lat i kosztowała 6 mln ówczesnych marek, co przeliczane jest na dzisiejsze 30 mln euro czyli dokładnie tyle, ile będzie kosztowała jego rewaloryzacja zaplanowana na 14 lat. Ale trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z największą budowlą pomnikową Europy. W tym samym czasie co pomnik powstała także poddawana przed jubileuszem rewitalizacji Cerkiew św. Aleksego. Pomyślana była jako pamiątka udziału Rosjan w Bitwie Narodów. W jej krypcie pochowano szczątki nieznanych z imienia żołnierzy poległych w Bitwie Narodów. Cerkiew składa się z dwóch świątyń dolnej kameralnej oraz górnej bardziej uroczystej i dostojnej, zaś swoją bryłą przypomina XVII wieczne sobory. Zaprojektował ją i osobiście doglądał budowy rosyjski architekt Władymir Pokorowski ten sam, który zaprojektował dawne budynki Wydziału Weterynarii warszawskiej SGGW, obecnie zajmowane przez Symfonie Varsovię.


Najbiedniej w tym towarzystwie wygląda obelisk ku czci księcia Józefa Poniatowskiego. I wcale nie dlatego, że walczył po niesłusznej stronie, ale dlatego, że strona polska jakoś zapomniała o swoim księciu. Natomiast w Lipsku pamięć o księciu Józefie jest żywa i życzliwa. Dowodem na to jest moje spotkanie z Clausem Uhlrichem emerytowanym docentem germanistyki na Uniwersytecie Lipskim, pasjonatem tamtego okresu historii.


- Istnieje co najmniej sto wizerunków: rycin, grafik, obrazów, przedstawiających momentu śmierci księcia Józefa Poniatowskiego – mówi. Był francuskim marszałkiem, a marszałkowie umierają z reguły w łóżkach. Poniatowski zginął na polu chwały. To się podobało. Był ponadto pięknym mężczyzną. Liczono, też że w Saksonii znajdzie sobie żonę. I znowu będziemy mięć królewska unię – tłumaczy. Dzisiejsza ledwie ciurcząca Elstera wydaje się zupełnie niegroźna. Ale wtedy w 1813 roku były tu mokradła i grobla piętrząca wodę dla folusza i młynów, a dodatkowo przez dwa poprzedzające kulminacyjny moment bitwy dni padały obfite deszcze… I Elestera była naprawdę rwącą rzeką (na zdjęciu: zarys jej dawnego przebiegu).


Obelisk stoi dokładnie w miejscu gdzie znaleziono ciało księcia. Ufundowali go żołnierze księcia umieszczając napis po polsku, niemiecku i łacinie. Być może dlatego, że nie był zbyt efektowny i nie rzucał się w oczy przetrwał dziejowe zawieruchy w oryginalnym kształcie. Już w czasach NRD został podwyższony i ogrodzony. Ponadto pojawiła się granitowa opaska z wyrytym imieniem i nazwiskiem oraz datą urodzin i śmierci. A na cokole brązowy medalion z wizerunkiem księcia. To młodzieńcze dzieło Czesława Dźwigaja.


- To była końcówka lat siedemdziesiątych, albo początek lat osiemdziesiątych uczestniczyłem wtedy w Lipsku w pracach konserwatorskich, odsalaliśmy m. in detale z piaskowca – wspomina profesor krakowskiej ASP. Dzisiaj utytułowany rzeźbiarz. Autor Pomnika Tolerancji w Jerozolimie, Anioła Wolności dedykowanego poległym stoczniowcom w Szczecinie i monumentalnych brązowych drzwi do katedr w Szczecinie, Tarnowie, Gorzowie oraz kolegiaty w Głogowie.

Kiedy idziemy ulicą Gottschedstrasse pod numerem 25 Claus Uhlrich każe mi się zatrzymać i zaglądnąć na podwórko. To dom rodzinny Waltera Ulbrichta twórcy NRD i muru berlińskiego. Niewielkie podwórko dzieli mur. Ulbricht urodził się za murem i nie mógł bez muru żyć, dlatego zbudował go swoim współrodakom – mówi z przekąsem Claus Uhlrich.

Atmosferę Lipska 1813 roku najlepiej oddaje wystawa w lipskim Panometrze (na zdjęciu poniżej). Panometr to dawny, nieużywany od lat gazometr czyli masywny zbiornik na miejski gaz, ma którego ścianach rozpięto wielkoformatową panoramę miasta autorstwa Yadegara Asisiego. To urodzony w Wiedniu w 1955 roku Pers, który dzieciństwo spędził w Lipsku i Halle, a w młodości studiował architekturę i sztuki piękne w Dreźnie i Berlinie. Upodobał sobie stare zbiorniki gazowe, w których urządza panoramy wzorowane na dawnych panoramach typu bitwy pod Borodino czy Racławicami. Tyle tylko, że nie ręcznie malowane jak kiedyś, a wykonywane współcześnie dostępnymi technikami i eksponowane przy użyciu nowoczesnych środków audiowizualnych. Precyzja odwzorowania i zgodność szczegółów jest u Asisiego niesamowita. U niego nie ma żadnej iluzji, co każdy może sprawdzić na własne oczy. Podchodząc bezpośrednio do obrazu – bo tu jest to możliwe - można na twarzy rannego żołnierza zobaczyć ból cierpienia.


To nie koniec jubileuszy w Lipsku. Na swoje 600 lecie Uniwersytet Lipski otrzymał nowy szalenie nowoczesny gmach przy Placu Augustusa mieszczący Audytorium Maxsimum. Swoją bryłą zaprojektowaną przez holenderskiego architekta Ericka van Egeraata nawiązuje on do zburzonego w czasach NRD uniwersyteckiego kościoła św. Pawła. Mieści m. in aulę na 800 miejsc oraz pierwszą w Saksonii bibliotekę czynna przez 24 godziny na dobę.


Lipsk nie spoczywa na laurach i planuje kolejne jubileuszowe wydarzenia. 9 października 2014 roku będzie miał miejsce uroczysty, wyjątkowo okazały Festiwal Światła z okazji 25 lecia „Pokojowej Rewolucji”, a w 2015 Lipsk będzie obchodził  swoje 1000 lecie – mówi Dr. Caren Marusch – Krohn z Referatu Współpracy Międzynarodowej Lipskiego Ratusza.

Rajcy miejscy Lipska inaczej niż w Krakowie za punkt odniesienia w historii miasta wzięli nie formalne nadanie praw miejskich, co miało miejsce tu w 1165 roku, a pierwszą wzmiankę o „Urbe Libzi” jaką w swojej kronice uwidocznił w 1015 roku biskup Merseburga Thietmar.

Tekst i zdjęcia: Jacek Balcewicz

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież