Email

Wielu krakowian przechodzi codziennie przez ulicę Basztową, idąc na zakupy na Stary Kleparz, lub z placu Matejki zmierzając ku ulicy Floriańskiej. Czy komuś przychodzi na myśl, że przekracza właśnie historyczną granicę, która przez 425 lat dzieliła dwa miasta: Kraków i Kleparz?

Kleparz tak bardzo wtopił się w organizm wielkiego Krakowa, tak bardzo z Krakowem utożsamił, że dziś wielu krakowian, o turystach już nie wspominając, zapomina bądź po prostu nie wie, że on też był niegdyś miastem. Posiadał pełnię praw miejskich, mógł się poszczycić własnym okazałym rynkiem i ratuszem, zupełnie jak królewski Kraków. W tym roku mija 650. rocznica lokacji Kleparza. Mija bez rozgłosu, bez fanfar i bicia w dzwony. Być może jubileusz przeszedłby całkowicie niezauważony, gdyby nie poświęcona mu wystawa. Aby ją obejrzeć, mieszkańcy Kleparza muszą jednak niestety pofatygować się do… Krakowa (oczywiście tego w swych historycznych granicach) – do Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w Rynku Głównym.


Ile miast w Krakowie?

Historyczne granice w obrębie dzisiejszego miasta istnieją nie tylko między Krakowem lokacyjnym a Kleparzem. Na obszarze obejmującym obecny Kraków założono lub planowano założyć w przeszłości blisko dziesięć miast.

Jedne stały się miastami w pełnym tego słowa znaczeniu, obdarzonymi miejską tożsamością. Drugie pozostały miastami potencjalnymi, miastami nienarodzonymi. Po jednych i drugich odnaleźć można historyczne ślady w urbanistycznej tkance dzisiejszego miasta.

W swej pierwotnej postaci Kraków lokowany w 1257 roku przez księcia Bolesława Wstydliwego obejmował obszar Rynku wraz z przylegającymi kwartałami domów, do linii dzisiejszych Plant oraz – od południa – ulic Franciszkańskiej i Dominikańskiej. Dwa nowe miasta założył król Kazimierz Wielki. Na początku panowania, w 1335 roku, powołał do życia miasto swego imienia – Kazimierz, usytuowany za Wisłą, która płynęła niegdyś tędy, gdzie dziś przebiega ulica Dietla. Zaś w roku 1366, a więc pod koniec życia, utworzył miasto Kleparz. Znacznie później na obszarze wchodzącym w skład obecnego Krakowa powstało jeszcze jedno miasto – Podgórze.

Blisko osiągnięcia podobnego statusu było kilka dalszych osad. Za Kazimierza Wielkiego do rangi samodzielnego miasta pretendował Okół, czyli zabudowa rozciągająca się bezpośrednio pod wzgórzem wawelskim, w kierunku dzisiejszego placu Wszystkich Świętych. W XVI wieku „prawie miastem” stały się Garbary złożone z zabudowań wokół kościoła Karmelitów Trzewiczkowych na Piasku; rynek garbarski znajdował się w miejscu początkowego fragmentu dzisiejszej ulicy Karmelickiej. Sto lat później próbowano, bezowocnie, powołać do życia miasteczko Nowy Lubicz, którego dalekim echem jest obecna ulica Lubicz. W kolejnym wieku na terenie Ludwinowa projektowano wzniesienie całkiem sporego miasta z aż dwoma rynkami, które miały powstać po obu stronach rzeki Wilgi. Do kategorii miast nienarodzonych należy też zaliczyć Nową Hutę, dla której zaprojektowano już nawet okazały ratusz, zanim ostatecznie nadano jej status dzielnicy.


Gdyby nie wawelska skała…

Co sprawiło, że Kleparz uniknął losu miasta niespełnionego? Przede wszystkim dobre położenie. Przez teren Kleparza przebiegał w średniowieczu szlak handlowy, wiodący od Pomorza przez Kraków aż na Węgry. W kleparskich oberżach i gospodach zatrzymywali się utrudzeni podróżą kupcy, których celem był gród u stóp Wawelu. Tu również witano orszaki dostojnych gości króla. Utarł się zwyczaj, że na Kleparzu miały swój początek paradne wjazdy do Krakowa władców zmierzających na Wawel na uroczystość koronacji, na zaślubiny czy też świętujących triumfy wojenne. Spod kościoła św. Floriana odprowadzano na miejsce wiecznego spoczynku królów. Kleparz – dzięki usytuowaniu na wprost Bramy Floriańskiej – stał się początkiem Drogi Królewskiej wiodącej na Wawel.

Kleparska osada musiała dość wcześnie nabrać sporego znaczenia, skoro już w 1185 roku – ponad 70 lat przed lokacją Krakowa – zaczęto na jej terenie wznosić okazały kościół. Rok wcześniej papież Lucjusz III przysłał z Bolonii polskiemu księciu Kazimierzowi Sprawiedliwemu relikwie rzymskiego męczennika św. Floriana. Święte kości według legendy były przeznaczone dla katedry wawelskiej, ale gdy powóz z relikwiami przejeżdżał przez Kleparz w pewnym momencie konie ciągnące go zatrzymały się i nie chciały ruszyć z miejsca. Zdarzenie uznano za wskazówkę z nieba, aby w tym miejscu wybudować kościół. Prawda historyczna jest taka, iż w 1184 r. papiescy wysłannicy zatrzymali się na Kleparzu, aby przekazać cenne relikwie krakowskiemu biskupowi.

Ufundowanie świątyni to wspólne dzieło biskupa krakowskiego Gedeona, zwanego Gedką, i Kazimierza Sprawiedliwego. W pracy Budowle sakralne Kleparza Małgorzata Reinhard-Chlanda podkreśla, że była to jedna z kilku bardziej znaczących fundacji kościelnych na terenie Polski w czasach rozbicia dzielnicowego. Kościół otrzymał wezwanie św. Floriana i status kolegiaty kierowanej przez kapitułę. Do pełnienia codziennych obowiązków liturgicznych i duszpasterskich przewidziano ośmiu wikariuszy.

Budowa świątyni przeciągnęła się. Dopiero w 31 lata od pierwszego wbicia łopaty, w roku 1216, kościół został konsekrowany; dokonał tego biskup krakowski i sławny kronikarz w jednej osobie – Wincenty zwany Kadłubkiem. Odkryte w trakcie prac archeologicznych i konserwatorskich relikty murów romańskich są zbyt skromne, by można było na tej podstawie odtworzyć pierwotny wygląd kościoła. Niewątpliwie jednak była to budowla okazała, dominująca nad okolicą, szczególnie na tle niskich, drewnianych domostw okolicznej ludności. Kształtem mogła przypominać wcześniejszy o ponad sto lat kościół Benedyktynów w Tyńcu. Znaczenie świątyni wzrosło w 1401 roku, gdy król Władysław Jagiełło przyznał prawo patronatu nad nią odnowionej rok wcześniej Akademii Krakowskiej.

Warto pamiętać, że teren Kleparza przewyższał poziom Rynku krakowskiego o siedem metrów. Z punktu widzenia mieszkańców Krakowa kościół św. Floriana stał na wzniesieniu. Co prawda nie mógł konkurować z Wawelem (mającym nad Rynkiem ok. 20 metrów przewagi!), ale kleparzanie w istocie patrzyli z góry (a może i z pewną wyższością) na to, co dzieje się w sąsiednim Krakowie. Przynajmniej do czasu, aż widok przesłoniły im mury obronne, które zaczęto wznosić już u schyłku XIII wieku. Kto wie, gdyby nie było wyniosłej skały wawelskiej, być może właśnie na Kleparzu swoją siedzibę założyłby książę potężnego w czasach przedpiastowskich państwa Wiślan… Zostawmy jednak ten temat miłośnikom historii alternatywnej.


Od Alta Civitas do Kleparza

Owe siedem metrów różnicy między Rynkiem krakowskim a kościołem św. Floriana znalazło odzwierciedlenia w najstarszej znanej nam nazwie kleparskiej osady. W latach 1321 i 1343 w księgach miejskich Krakowa pojawia się określenie Alta Civitas, czyli Miasto Wysokie bądź Górne. Właśnie: miasto! To słowo podsunęło historykom myśl, że nadanie Kleparzowi praw miejskich mogło nastąpić już w 1321 roku lub wcześniej i było zasługą króla Władysława Łokietka. Zresztą w dokument Kazimierza Wielkiego, wystawiony w 1366 r., mówi wprost, że jest to powtórna lokacja.

Warto tu przypomnieć wydarzenia z drugiego dziesięciolecia XIV wieku. W roku 1312, czy też u schyłku roku poprzedniego, krakowscy mieszczanie pod wodzą wójta Alberta wystąpili przeciwko władzy Łokietka. Zagniewany książę (wówczas jeszcze nie król) zdusił rebelię, a Kraków i jego mieszkańców ukarał, skazując na śmierć jednych buntowników, innych wypędzając, a miastu odbierając część przywilejów. Jest całkiem prawdopodobne, że dodatkową karą mogło być utworzenie w sąsiedztwie konkurencyjnego miasta.

Zajrzyjmy jeszcze do przywileju, który w 1358 roku Kazimierz Wielki nadał Krakowowi. W dokumencie tym mieszkańcy przedmieść zostali zobowiązani do przestrzegania praw miejskich, ale nie dotyczyło to „mieszczan siedzących przy św. Florianie”. Znamienne jest użycie osiem lat przez lokacją kazimierzowską określenia „mieszczanie”, przysługującego mieszkańcom miasta. W odniesieniu do innych opisanych w przywileju grup ludności żyjącej na przedmieściach, użyto w tym dokumencie skromniejszego określenia „mieszkańcy”.

Nie znamy daty pierwszej lokacji Kleparza. Może kiedyś pozwoli ją ustalić jakiś kawałek pergaminu wyciągnięty zza starej szafy bibliotecznej lub wyłuskany z oprawy jeszcze starszej księgi. Na razie historykom musi wystarczyć data powtórnej lokacji: 25 czerwca 1366 roku.
Gwoli ścisłości należy stwierdzić, że samego aktu lokacyjnego oznaczonego datą 1366 też nie mamy. Zachowały się jednak dokumenty późniejsze (z lat 1420 i 1456), opisujące szczegółowo jego zawartość. Dzięki nim wiemy, że król Kazimierz nadał nowemu miastu nazwę Florencja (po łacinie: Florencia) – zaczerpniętą od wezwania kościoła św. Floriana. Nazwa nie zakorzeniła się jednak w powszechnym użyciu, podobnie jak wcześniej Alta Civitas. Z urzędowymi decyzjami wygrała lokalna tradycja, według której teren przy kościele św. Floriana od dawna zwano Kleparzem (w 1379 r. w zapiskach pojawia się określenie Kloppars, a trzynaście lat później, w najstarszej krakowskiej księdze ławniczej, widnieje słowo Klepars). Przez pewien czas dwie nazwy – Florencja i Kleparz – współistniały w dokumentach równolegle. Ale już w XVI wieku Florencja wyszła ostatecznie z użycia i odtąd miasto przy św. Florianie było wyłącznie swojskim Kleparzem.

Dlaczego właśnie Kleparzem? O trudnościach związanych z wytłumaczeniem źródła tej nazwy pisze w pierwszym tomie Dziejów Krakowa Jerzy Wyrozumski. Może wzięła się od wyrabiania na Kleparzu klepek, a może pochodzi od klepania, od którego powstało słowo klepisko – zastanawia się prof. Wyrozumski. Nie można też wykluczyć, że nazwa pochodzi od imienia (lub przezwiska) Klöpper. Kim był jednak ów Klöpper, któremu Kleparz miałby zawdzięczać swoje miano? Możemy jedynie gubić się domysłach.


Małe miasto z wielkim rynkiem

Mimo tej szczupłości terytorialnej starał się Kleparz wykorzystywać swój główny atut, jakim było korzystne położenie. Rynek kleparski, rozmiarami niemal dorównujący Rynkowi krakowskiemu (!), był ważnym targowiskiem, gdzie aż do połowy XIX w. handlowano końmi i bydłem. W otoczeniu funkcjonowało wiele szynków, gospód i zajazdów. Przyjezdni mogli w nich po trudach podróży nie tylko posilić się i napić, ale także przenocować. Popyt na „usługi hotelarskie” wzrósł tak bardzo, że właściciele domostw zamieniali na pokoje gościnne strychy i poddasza. Rozwijało się rzemiosło.

Wobec metropolitalnego Krakowa Kleparz pełnił rozliczne funkcje usługowe. Jedną z takich „usług” w dziedzinie prawa było… wykonywanie egzekucji. Na kleparskim przedmieściu, niedaleko dzisiejszego placu targowego Nowy Kleparz – w miejscu, gdzie dziś stoi Dom Pomocy Społecznej im. Helclów – ustawiono szubienicę. Skazańców z krakowskiego ratusza doprowadzano ulicami Sławkowską i Długą. Stąd wzięło się popularne niegdyś powiedzonko: „Przez Długą ulicę, wprost na szubienicę”. Oglądanie publicznych egzekucji dla ówczesnych mieszkańców Kleparza, a zapewne i mieszkańców innych części aglomeracji krakowskiej, było sporą atrakcją.

Miejsce straceń na Pędzichowie zlikwidowane zostało dopiero po trzecim rozbiorze Polski przez władze austriackie. Jakieś fatum chyba jednak wisiało nad tą okolicą, bowiem po sąsiedzku, przy ul. Montelupich, powstało więzienie, w którym przez długie lata wykonywano karę śmierci. Tu w roku 1988 wykonano taki wyrok po raz ostatni w Polsce.

W przywileju lokacyjnym król Kazimierz Wielki zapowiadał otoczenie miasta murami obronnymi, ale nie zdążył już tego dokonać. Zmarł cztery lata po wystawieniu dokumentu. A następcy na wawelskim tronie nie kwapili się z realizacją obietnicy. W okresie panowania Stefana Batorego co prawda częściowo urzeczywistniono ideę połączenia Kleparza i terenów sąsiednich z Krakowem w jeden „obóz warowny” zwany Stefanopolis, ale na ogół najeźdźcy nie mieli większego kłopotu z opanowaniem Kleparza. Za każdym razem jednak miasto stosunkowo szybko podnosiło się ze zniszczeń.

Prawdziwym ciosem okazał się dopiero czas wojen polsko-szwedzkich. W 1655 r. Kleparz był wprawdzie otoczony wałami, których pilnowały polskie oddziały, ale na skutek buntu nieopłaconego wojska kwarcianego zrezygnowano z obrony tego terenu i wróg wkroczył na Kleparz, by stąd atakować polską załogę chroniącą się za murami Krakowa. W efekcie zabudowa kleparska, łącznie z ratuszem i kościołami, uległa zrujnowaniu. A Kraków został zdobyty.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież