Email

 

 

 

Chytra ze mnie sztuka. Pytany, mógłbym udzielać świetnych odpowiedzi, z których wszyscy byliby zadowoleni. Nikogo by to jednak nie obchodziło i nikt by o tym nie napisał. Wolę mówić szczerze, bo wtedy zawsze robi się niezła wrzawa.
Donald Trump

Śmieszy, tumani, przestrasza.
Adam Mickiewicz, Pan Twardowski

Królik z kapelusza?

Czy Donald Trump, stale na czołowych miejscach w światowych mediach, kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta Stanów Zjednoczonych w listopadowych wyborach 2016 roku, jest przysłowiowym królikiem z kapelusza wyciągniętym przez aparat tejże partii na potrzeby kampanii prezydenckiej, analogicznie jak to zrobił Jarosław Kaczyński z Andrzejem Dudą rok wcześniej? Wprost przeciwnie!


Donald znany jak McDonald


Autor artykułu z polskiego portalu Sztuka biznesu pisał entuzjastycznie: „Mam uznanie dla osoby Donalda Trumpa. Lubię jego przesadną pewność siebie i skrajną szczerość”. Dodaje też: “W jego portfolio nieruchomości znajdują się takie imponujące budynki jak: Trump Casino, Trump Interational Hotel, Trump Marina Hotel i Casino, Trump Tadż Mahal, Casino Resort czy powstały w 1982 roku klejnot jego nieruchomości - Trump Tower na Manhattanie. Marka Donalda Trumpa łączy styl klasyczny, ale i ekstrawaganckie elementy. Doskonałym pomysłem marketingowym było umieszczanie znaku firmowego na jego budynkach, ponieważ marka Trump oznaczała bardzo dobrą cenę przy sprzedaży czy wynajmie”.

Trump jest także udziałowcem innych firm, zarówno w przemyśle rozrywkowym, jak i hazardowym, a także w sporcie – twierdzi polski portal. Ma także udziały w trzech największych konkursach piękności na świecie: Miss Universe, Miss USA i Miss Teen USA. Napisał kilka bestsellerów z zakresu prowadzenia biznesu: „The Art of The Deal”, „The Art of Survival” i „How to get Rich”.  „Jego postać i działania doskonale oddają amerykańskiego ducha XXI wieku”.

Jest niewątpliwie bardzo bogaty, ale z interesami Trumpa wcale nie jest tak pięknie, jak on sam o sobie opowiada i jak wierzą jego sympatycy. Z pewnością ma rację Wayne Barett, pisząc: „Trump jest najbardziej auto-zmitologizowanym i sławionym biznesmenem naszych czasów”. Ale ile wynosi jego wartość rynkowa nie do końca wiadomo, jak nie wiadomo ilu „Trumpów” jest nadal właścicielem (albo w jakim procencie).


Wykreowany przez media

Biograf Trumpa, Michael D`Antonio, doskonale uchwycił mediatyzację dzisiejszej polityki. „To on [Trump], osobiście, był jedną z postaci, które zmieniły spojrzenie mediów na celebrytów, sposób, w jaki dziennikarze traktują aroganckich ludzi, którzy obecnie pojawiają się na ekranach i w prasie. Granica normy ciągle się przesuwa - tak naprawdę nic już nie jest zabronione. Nie ma znaczenia, kim jesteś, ani co robisz - nie ma już żadnych granic. Niektóre ówczesne [chodzi o czas rozwodu Donalda i Ivany] okładki New York Post znacznie przyczyniły się do rozpoczęcia tego procesu, którego efekty są teraz wszechobecne. (...)  Przedtem świat był całkiem inny. Trump z pewnością ma swój udział w zmianie, jakiej uległy dzisiaj media.

W epoce mediów, która wymaga tytanicznych wysiłków od wszystkich, którzy chcą zwrócić na siebie uwagę, autoreklama, jaką uprawiał od zawsze  Donald Trump, obnoszenie się z bogactwem czy nawet jego włosy - wszystkie te elementy mają sens dla kogoś, kto chce, by go zauważono. Nabijajcie się, ile chcecie, ale skrupulatnie wymodelowana i sztucznie lśniąca fryzura Trumpa pozwala go rozpoznać na pierwszy rzut oka. Bez niej mógłby stanąć przed Trump Tower i nikt by go nie zauważył. Z nią na głowie - jest oblegany. Jego włosy mają potężną, magnetyczną moc, nawet jeśli na początku nie planował wyhodowania sobie na głowie znaku reklamowego. Kiedyś chciał tylko uniknąć łysiny, ale jak zwykle okazało się, że wyprzedza swoje czasy. Wiele lat po tym, jak Trump wypracował taki styl, kobiety i mężczyźni ze wszystkich klas i warstw zaczęli powszechnie korzystać z osiągnięć medycyny estetycznej, uzupełniać ubytki we włosach, brać zastrzyki wygładzające skórę i farbować fryzury na nienaturalne kolory. Te oznaki próżności nie były już powodem do wstydu, ale symbolem bogactwa i statusu, a także przedmiotem publicznych dyskusji. Gdy ktoś zapyta Trumpa o włosy, to niemal na pewno zaproponuje mu, by za nie pociągnął”.


Multimilioner Narcyz

Styl i poza Trumpa są w pełni zgodne z wizerunkiem jego pokolenia, które tak ostro skrytykował Tom Wolfe w swoim eseju „Me” Decade. Kiedy kraj oraz zwolennicy Trumpa przechodzili przez kolejne etapy: blichtr Studia 54, splendor epoki Reagana, oszczędnościowy styl późnych lat osiemdziesiątych, nierównościery po latach dziewięćdziesiątych - Donald zawsze był na fali. Ta zadziwiająca konsekwencja każe Donaldowi juniorowi wyciągnąć wniosek, że medialny wizerunek ojca nie różni się niczym od jego prawdziwej powierzchowności: „To nie aktorstwo. To nie jest tak, że budzi się codziennie rano i zadaje sobie pytanie: 'Jak mogę być Donaldem Trumpem bardziej niż dotychczas?'. Nie da się tak żyć przez 35 lat. Można przez parę tygodni, ale nie przez 35 lat”.

W jesieni życia Donald Trump pozostaje wierny swoim przyzwyczajeniom oznaczaniu każdego zakątka planety swoim nazwiskiem. To kultura narcyzmu. Narcyz  - w mitologii greckiej to młodzieniec niezwykłej urody. Niewątpliwie Trump widzi siebie jako ucieleśnienie piękna Narcyza.

Christopher Lasch twierdzi,iż kult liberalizmu utożsamianego z indywidualizmem doprowadził do powstania osobowości narcystycznej, oznaczającej się niepohamowaną pogonią za szczęściem, chorobliwie skupionej na własnym „ja”. Narcyz żyje dniem codziennym a jednocześnie odczuwa stałe niezaspokojenie pragnień. Od 1979 roku, kiedy Lasch przedstawił swoje obserwacje, tendencje te się nasiliły.

Trump - otoczony kamerami, spełniającymi współcześnie funkcję stawu, w który wpatrywał się Narcyz - uważa swój talent do oczarowywania ludzi za coś w rodzaju magii. Biograf Trumpa, D`Antonio, nie ma wątpliwości: „Czy można znaleźć lepszego reprezentanta tej strategii niż Donald Trump? Weźcie pod uwagę rozkwit technologii skoncentrowanych na osobowości, przyjętych z otwartymi ramionami przez setki milionów ludzi. Facebook, Twitter, Instagram, a nawet autoportrety, zwane swojsko selfie, umieszczane w Internecie przez miliony - wszystko to narzędzia autopromocji, którą Trump uprawiał dla zysku przez całe życie. Jedyna różnica polega na tym, że zrobił to pierwszy i na o wiele większą skalę.

W świecie, w którym wiele osób nałogowo wrzuca do Sieci fotografie kanapek, zanim je zje, nie uważa się już tak powszechnie, że zwracanie uwagi na siebie jest złym zwyczajem. Traktuje się je jako działanie typowe dla społeczeństwa, w którym propagowanie swojego wizerunku w mediach jest akceptowalnym sposobem na ucieczkę przed poczuciem niskiej wartości. Donald Trump nie żyje na bezludnej wyspie. To jeden z nas, tyle że na większą skalę”.

U podstaw działań Trumpa zawsze leżało głębokie wewnętrzne przekonanie, że on sam jest wyjątkową i najwspanialszą istotą ludzką. Zgłaszając swą kandydaturę na prezydenta wskazywał na swój talent i łaskę boską: „Będę najwspanialszym prezydentem, jakiego kiedykolwiek stworzył Bóg. Nasz kraj potrzebuje naprawdę wielkiego przywódcy, potrzebujemy go wszyscy. Potrzebujemy przywódcy, który napisał The Art of the Deal”.

Trump, specjalista od autoreklamy, budowniczy, artysta i polityk, który pożąda sukcesu tak mocno, że graniczy to z obsesją – a jednak udało mu się zdobyć niemal wszystko, czego chciał. Czy również zdobędzie fotel prezydencki?

Trump wobec dziennikarzy

Trump wielokrotnie wypowiadał się zjadliwie na temat czwartej władzy. Z własnej i nieprzymuszonej woli stwierdził: „Dziennikarze są strasznie, strasznie nieuczciwi!”. Jedynym kryterium jest stosunek do niego: dziennikarze są coś warci lub nie w zależności od tego, jak reagowali na jego słowa.

Trump prowadził z mediami przez całe życie grę opartą na wzajemnych manipulacjach. Niewiele osób zyskało więcej niż on na zalewie doniesień o celebrytach, które zdominowały publiczny dyskurs. Ma skłonność do powtarzania wiarygodnych fraz i potrafi manipulować informacją.

Jednak często wypowiadał się całkiem sensownie na tematy polityki międzynarodowej, np. w 2004 kwestionował działania prezydenta Busha w Iraku, powątpiewając czy Stany Zjednoczone są w stanie wprowadzić tam demokrację. Jego zdaniem, bardziej prawdopodobne jest, że gdy tylko USA opuści Irak, stanie się on dla świata jeszcze większym zagrożeniem niż reżim Saddama Hussajna. „Chwilę po naszym wyjściu wybuchnie tam rewolucja i władzę przejmie facet jeszcze sprytniejszy, jeszcze bardziej okrutny i bardziej zdeterminowany - powiedział w wywiadzie dla magazynu „Esquire" - I będzie miał broń masowego rażenia, jaką nie dysponował Hussajn”.     

Lekcje komunikacji wyborczej Donalda Trumpa

W świecie Donalda Trumpa nie ma czegoś takiego jak nadmiar autoreklamy, jednak czego możemy nauczyć się od Trumpa, gdy chodzi o docieranie do sceptycznych wyborców? Michael Maslansky odpowiada nazywając go “Człowiekiem naszych czasów”. Wyjaśnia, iż „żyjemy w erze utraty zaufania (post-trust), gdy społeczeństwo patrzy na każdą instytucję państwową czy samorządową i biznesową z niewiarygodnym sceptycyzmem. Wyborcy są pełni obaw,  gniewni oraz otwarci na alternatywne propozycje”.

Trump ciężko pracował, aby wpisać się tę lukę. Pomijając jego gafy, wykorzystał  pięć zasad, aby zmienić wizerunek miliardera chwalipięty na wpływowego człowieka z ludu:

  1. Ma jasną narrację, trzyma się swojej wersji historii. Trump konsekwentnie wszystkie swoje idee odnosi do głównego sloganu: „Zróbmy Amerykę znowu wielką”.
  2. Korzysta z  prostych, emocjonalnych prawd. W wyborach nie walczy się używając racjonalnych argumentów, walczy za pomocą emocji. Trump był tego świadomy, stale porusza problemy, które wzbudzają emocjonalny akord u wyborców.
  3. Mówi językiem swoich wyborców. Choć jest najbogatszy spośród wszystkich kandydatów, Trump przedstawia siebie jako najbardziej ludowego; używając prostego języka swych zwolenników, zdaje się mówić do wszystkich i do każdego.
  4. Przekształca każde pytanie w takie, które mu odpowiada. Jeśli jest oskarżany o rasizm, odpowiada, że działa dla bezpieczeństwa narodowego. Gdy jest oskarżany o seksistowskie uwagi, odrzuca zarzut mówiąc, iż nie były seksistowskie, ale po prostu niezgodne z poprawnością.
  5. Celowo zdecydowanie różni się od swoich kontrkandydatów tak w stylu, jak i w podejściu do tematów kampanii. Kontrkandydaci starają pokazać siebie lepszego od pozostałych, Trump koncentruje swój czas na prostszym zadaniu: być różnym. Większość wyborców może przewidzieć, co powiedzą politycy, Trump przyciąga uwagę możliwością, że powie coś nieoczekiwanego.


Na wiecu we Fresno, w Kalifornii cierpiącej od lat na brak wody, twierdził, że nie ma suszy w Kalifornii i oskarżył władze stanu o celowe pozbawianie wody farmerów poprzez kierowanie jej, zamiast do systemów nawadniających, do morza, „aby chronić pewien rodzaj rybek”. „Rozwiążemy wasz problem z wodą. Macie problem, który jest niedorzeczny. To śmieszne, że oni [władze stanowe - red.] zabierają wodę i spuszczają ją do morza” - powiedział Trump do kilku tysięcy uczestników wiecu.

Donald Trump jawi się niemal jak Mojżesz, który uderzeniem pałeczki w skałę sprawił, że wytrysło źródło pojące Izraelitów. Obiecuje spełnienie osławionego American Dream w swym wyborczym haśle „MAKE AMERICA GREAT AGAIN”. Wykracza zatem poza swój narcyzm, przekracza pułap wyobrażalnej dotąd autopromocji, i sięga po przywództwo Ameryki, a zatem i świata.

A może będzie musiał się nawet katapultować w Kosmos?

 


Podstawowe książki w języku polskim:
Robert  Slater, Czy można przesadzić z autopromocją? Kulisy życia i sławy multimiliardera, przekład Dariusz  Bakałarz, Jerzy Tuszyński, Akademia Sukcesu, Pruszków 2006.
Michael D`Antonio, Donald Trump w pogoni za sukcesem, przekład Maciej Studencki, Bukowy Las, Wrocław 2016.

 

Artykuł ukazał się w październikowym numerze „Krakowa”, nr 10(144)2016, s.40.