Ryte pamiątki na twardym kamieniu
Najazdy obcych zgładziły;
Odlane z kruszcu uległy zniszczeniu,
A z ziemi trwają mogiły.

Antoni Zarzecki

Tadeusz Kościuszko zmarł 15 X 1817 r. w szwajcarskiej Solurze, w domu Franciszka Ksawerego Zeltnera, u którego spędził ostatnie lata życia. Pochowany został w niedalekiej miejscowości Zuchwil. Już w następnym roku trumna z ciałem T. Kościuszki została sprowadzona do kraju, gdzie, po uroczystym pogrzebie, została 23 VI 1818 r. złożona w krypcie św. Leonarda na Wawelu, a 21 XII 1832 r. umieszczono ją w specjalnie przygotowanym sarkofagu. Serce Kościuszki, wydobyte z ciała po jego śmierci, spoczywa dziś w specjalnej urnie na Zamku Królewskim w Warszawie.

Na wieść o zgonie Tadeusza Kościuszki w listopadzie i grudniu 1817 r. odprawiono w Krakowie trzy nabożeństwa żałobne – w kościele oo. Kapucynów, gdzie w domku loretańskim w 1794 r. poświęcone zostały szable Tadeusza Kościuszki i Józefa Wodzickiego, a także w katedrze wawelskiej i w kościele Mariackim1. Od razu też powstała myśl o sprowadzeniu jego zwłok do Krakowa. Inspiracją były zapewne odbywające się w Krakowie w dniach 22–23 VII 1817 r. uroczystości pogrzebowe ks. Józefa Poniatowskiego, którego ciało przewieziono z Lipska, przez Warszawę, do Krakowa i złożono w krypcie wawelskiej.

Zgromadzenie Reprezentantów, zwane także Sejmem Wolnego Miasta Krakowa, 16 XII 1817 r. wystąpiło z inicjatywą sprowadzenia zwłok T. Kościuszki do Krakowa, realizację uchwały przekazując władzy wykonawczej – Senatowi Rządzącemu2. Ostatecznie 11 IV 1818 r. ciało Naczelnika przybyło do Krakowa i do czasu pogrzebu złożone zostało w kościele św. Floriana. Uroczystości pogrzebowe, będące zarazem wielką patriotyczną manifestacją, odbywały się w dniach 22 i 23 czerwca. W uroczystym kondukcie przewieziono trumnę z kościoła św. Floriana do katedry na Wawelu, gdzie 23 czerwca o godzinie 10 rozpoczęła się ceremonia. Ciało T. Kościuszki spoczęło obok pochowanego rok wcześniej ks. J. Poniatowskiego.

Właściwie już od momentu nadejścia wiadomości o śmierci Kościuszki trwały w Krakowie dyskusje nad sposobem uczczenia jego pamięci. Wkrótce po pogrzebie zaczęto rozważać różne możliwości uhonorowania Kościuszki pomnikiem. Dyskutowano nad powołaniem zakładu naukowego jego imienia, wystawieniem posągu z brązu lub kamienia czy grobowca w katedrze wawelskiej. Zdecydowano ostatecznie, nawiązując do tradycji kopców Kraka i Wandy, usypać pomnik – mogiłę jego imienia. Zakładając, że trwałość takiego pomnika przyczyni się do zapewnienia Tadeuszowi Kościuszce nieprzemijającej pamięci u potomnych.

Tak wspominał te wydarzenia znany krakowski księgarz i historyk Ambroży Grabowski (1782–1868): „Jedni doradzali, aby mu wznieść w katedrze bądź na rynku krak[owskim] posąg. Lecz inni przedstawiali trudności tego przedsięwzięcia: >nie mamy w kraju artysty któryby się podjął wykonać to dzieło odpowiednio stanowi obecnemu sztuk pięknych, godne znakomitego męża i godne czasu. Wypadłoby sprowadzić takowe z Włoch lub skądinąd. Koszt zaś na to będzie ogromny, a nasz kraj ubogi. A wreszcie gdybyśmy i przepomogli się na takie arcydzieło rzeźbiarstwa, któż jest co nam za to zaręczy, azali nieprzyjaciele narodu polskiego wtargnąwszy do nas, takowego nie zniszczą lub ze wszystkim nie uprowadzą? (Obawa ta usprawiedliwiona została w czasach naszych. Posąg Xcia Józefa Poniatowskiego przez Thorwaldsena, został uwieziony z Warszawy, i podobno z niego będzie zrobiony posąg Św. Jerzego). Raczej wznieśmy monument prosty, któremu zdolność i ręce nasze podołają, i który trwałością swą wieki przetrwa, jak tego dowodem Mogiły Krakusa i Wandy, a którego wystawienie dokona się przez nas samych, i pieniądze w rękach ludzi ubogich, którzy około tego pracować będą pozostaną>.

W rzeczy samej taki był głos powszechny, i tych życzeń usłuchał Komitet, który z kilku wybrańszych obywateli i profesorów wydziału matematycznego uformował się pod przewodnictwem Franciszka Paszkowskiego, krewnego Tadeusza Kościuszki, weterana wojsk polskich, dawnego legionisty, a generała z czasów Xstwa Warszawskie¬go. (Za czyim zdaniem istotnie Komitet poszedł i czyj przyjął projekt nie wiem. Ale sobie przypominam, żem pierwszą myśl o usypaniu mogiły, posłyszał z ust, bo mi czytał takową p. Jakub Mąkolski, teraz prezes sądów ap[elacji] krakowskiej.) Zajęto się więc niebawem ogłoszeniem składek we wszystkich krajach dawnej Polski, których jeszcze obce rządy (ros[yjski], austr[iacki], pruski) nie przeszkadzały. I wprzód nim się fundusze zgromadziły, i kiedy jeszcze mała dopiero zebraną była kwota, Komitet ufny w dobre chęci Polaków ku Tad[euszowi] Kościuszce i ich patriotyzm, obrał stosowne na to miejsce, oznaczył obwód mogiły i do robót sypania tejże przystąpił”.

19 VII 1820 r. Senat Rządzący wydał odezwę, mówiącą o podjęciu decyzji w sprawie uczczenia T. Kościuszki usypaną z ziemi mogiłą, która miała być pomnikiem Naczelnika. Pozostało tylko wybrać miejsce odpowiednie, niezbyt oddalone i łatwo dostępne dla przyszłych odwiedzających. „Miejsca na ten pomnik niedługo szukano. Wzgórze Bronisławy wyższe nad całą okolicę, zbliżone bardziej do starożytnej stolicy, zachwycający wkoło siebie mające widok na zamieszkałe płaszczyzny i na śnieżne Tatry, ale dotąd mało i trudno do¬stępne, obrane było tym stosowniej, że otwierając do niego wygodną drogę, budowa i ciąg jej do powodów tkliwych z pomnika samego, dodać miała pochop rozrywki łatwością uczęszczania” - pisał Grabowski.

Na uroczystości związane z założeniem podstawy mogiły T. Kościuszki wybrano początkowo 15 X 1820 r., rocznicę śmierci Naczelnika, jednak ze względu na to, że w ten dzień wypadała niedziela, Senat Rządzący przeniósł uroczystości na dzień następny – 16 X 1820 r. Na podstawie aktu notarialnego, spisanego 14 X 1820 r., „klasztor zwierzyniecki, z upoważnieniem rządu i władzy duchownej, przestrzeń na pomnik i drogę do niego trzy sążnie szerokości, a w długości 690 wynoszącą darował”.

Samo sypanie Kopca tak opisuje Grabowski: „W tym dniu jaśniejącym niezwykłą pogodą, o godzinie 10 rano ruszyły z Krakowa pojazdy wioząc na górę świętej Bronisławy członków Senatu, kapituły katedralnej, uniwersytetu, duchowieństwo świeckie i zakonne oraz władze wszelkie, gdzie już czekały tłumy ludu, milicja i gminy wiejskie, także osoby rzemieślnicze pod chorągwiami swymi zgromadzone. Prawie o południu wójt gminy zwierzynieckiej (na której terytorium mogiłę sypać chciano) przyjął na miejscu zebrany Senat i zaprosił władze do przygotowanego namiotu. Mszę świętą odprawiono w polu przed obozowym ołtarzem, a ks. Skórkowski (późniejszy biskup) w zastępstwie nieobecnego Woronicza poświęcił miejsce, na którym mogiła wznosić się miała. (…) Poczym przy huku dział i salwach milicji Krakowskiej zsypano na fundament mogiły ziemię z pod Racławic ze szczętami ciał poległych tam 4 kwietnia 1794 roku. (...)

Prezes Senatu Stanisław hr. Wodzicki pierwszą taczką racławickiej ziemi zasnuł urnę, a następnie wszyscy obecni do roboty się rzucili. Zapał niesłychany, rozczulenie, radość z narodowej chwały a wdzięczność rzewna dla wodza, przejmowały tysiące pracującego ludu, co się z najdalsza na obrzęd zgromadził. (...)

Dalej tedy szła robota pilnie a z planem, pod kierunkiem osobiście czuwających nad nią członków Komitetu. Formę nasypu i wysokość jego, oraz rozkład ścieżek, po rozważeniu różnych planów przyjęto nareszcie według projektu wypracowanego przez budowniczego Humberta i Sapalskiego prof[esora] uniw[ersytetu]. Miała więc Mogiła mieć u podstawy 42 sążnie średnicy, wysokości 18, a tworząc ostrokręg pod 55 pochylać się stopniem.

Jeszcze z czasu sypania wspomnieć tu musimy okoliczność, iż r. 1821 w dniu 18 sierpnia (gdy już nasyp wznosił się na 60 stóp wiedeńskich) nadesłała księżna Izabella Czartoryska (Wisłą z Puław) do Krakowa galar z ziemią z Maciejowic, z miejsca gdzie ranny Kościuszko dostał się w niewolę. W tej więc wysokości obok urny z nowym dokumentem, zsypano uroczyście ziemię ową wieńcami kwiatów zasłaną. Wreszcie z pola bitew Szczekocin i Dubienki włączono jeszcze ziemię do wnętrza mogiły”.

Jak już o tym była mowa, decyzją Senatu Rządzącego z dnia 24 XI 1820 r., powołano Komitet Zarządzający Budową Mogiły Tadeusza Kościuszki. Przewodniczącym został Franciszek Paszkowski, wiceprezesem Krzysztof Dobiński, kasjerem Józef Wasserab, a sekretarzami – Franciszek Gawroński i Konstanty Majeranowski. Komitet działał jeszcze wiele lat po zakończeniu sypania kopca, dbając o niego i nadzorując konieczne prace związane z jego utrzymaniem, z czasem przekształcając się w stałego administratora pomnika – kopca Tadeusza Kościuszki.

Trudno dziś ustalić z całą pewnością kto był autorem pomysłu usypania kopca. Przypisywano go Feliksowi Radwańskiemu, Stanisławowi Wodzickiemu czy Jackowi Mieroszewskiemu, z całą pewnością pomysł poparł biskup Jan Paweł Woronicz. Plany i kosztorysy budowy kopca sporządził Feliks Radwański, wspólnie z synem, także Feliksem, zaś ostateczny projekt kopca przygotowali Szczepan Humbert i Franciszek Sapalski. Łączny koszt budowy kopca wyniósł w okresie od 1818 r. do 1 VI 1825 r. 139 246 złp i pokryto go w całości ze składek, których zebrano w tym samym okresie 178 131 złp. Ofiarność Polaków, pochodzących ze wszystkich trzech zaborów, była tak duża, że z ogólnej kwoty zebranych funduszy można było – poza podanymi wyżej, faktycznymi wydatkami na budowę kopca – przeznaczyć w 1823 r. jeszcze 30 000 złp na uposażenie trzech małoletnich sierot po bracie stryjecznym Tadeusza Kościuszki – Ludwiki, Józefy i Marianny (18 000 złp. z funduszu składek obywatel¬skich, a 12 000 złp. z sum ofiarowanych przez Artura Potockiego). Zapowiedź takiego przeznaczenia części zebranych ze składek pieniędzy zawarł już Komitet Zarządzający Budową Mogiły Tadeusza Kościuszki w swoim pierwszym dokumencie z 7 I 1821 r.

Składki można było ofiarować w gotówce, a także w dniach roboczych, przepra¬cowanych przy budowie kopca. Obietnicę takich dniówek zapisywać można było u wójtów gmin, a ci przekazywali informacje Senatowi Rządzącemu, prowadzącemu wykaz wszelkich ofiar na potrzeby sypania kopca T. Kościuszki. Można też było zamienić zadeklarowane dni robocze na składkę pieniężną w wysokości 1,15 złp za każdy „dzień pieszy”, z czasem stawkę obniżono do 1 złp.

W Wykazie ilości rąk użytych do sypania i wykończenia mogiły latami, sporzą¬dzonym na potrzeby Komitetu dla lat 1821-25 znajdujemy następujące zestawienie pracujących przy budowie: ofiarnych pieszych było 2 676, ofiarnych ciągłych – 194, najętych pieszych – 19 219, najętych ciągłych – 26 243, stawiarskich – 40 469. Jak widać niemało nakładów, trudu i pracy bardzo wielu osób wymagało dzieło, którego efekty i dziś robią na nas duże wrażenie.

Tak sypanie kopca Tadeusza Kościuszki wspomina Ambroży Grabowski:

„Zaczęły się prace dnia 19 października r. 1820 i trwały przez lat zupełnych trzy, w końcu których olbrzymia góra urosła, i czoło swoje podniosła w przestrzenie powietrza, formując najwymowniejszy pomnik, szczytny jak skromny, jakim było życie tego męża, którego ona najdalszym pokoleniom przypominać będzie, a którego to pomnika ani uprowadzić, ani zawzięta ręka wrogów zniszczyć i zburzyć nie podoła.

Nie będę tu opisywał uroczystości założenia podstawy pod mogiłę Kościuszki (…) atoli nie mogę nie wspomnieć, iż to był najprzyjemniejszy widok, patrzeć na robotę ludu naszego i na wzrost tego pomnika. Przez cały ciąg trzech-lecia, chodziłem w każdą sobotę oglądać jak daleko sypanie postąpiło, i przyglądać się. Kiedy dwóch w sztuce biegłych mierników lub budowniczych, z grona Komitetu delegowanych, odbierało robotę od tak zwanych stawiarzów (ci, co kopią i robią stawy, oraz dawne ślamują), rachując ile przez tydzień siąg kubicznych ziemi wywieziono – po czym ciż odbierali zapłatę, która po tym w stosunku zarobku pomiędzy robotników rozdzielali.

Dla wygody tych robotników istniała tam na górze garkuchnia, którą utrzymywał Lubowiecki, i w której dostać było można gotowanej kaszy, kapusty, ziemniaków porcjami, oraz chleba, wódki i.t.p. Robotnicy mieli dane sobie książeczki, za któremi dostawali na kredyt żywność, a w tych książeczkach zapisywał Lubowiecki, co który zjadł, wypił i wiele winien, a ta kwota bywała mu z zarobku co sobota potrącana i restauratorowi wypłacana, a ten każdemu z pracowników nowego pozwalał kredytu.

Większa część robót około mogiły wykonana została rękami ludzi młodych, parobków i.t.p., którzy uchodząc z Galicji przed naborem do wojska tu się schraniali, i z tej pracy rąk utrzymywali. (...)

Dobrze się stało, że się Polacy pośpieszyli z usypaniem tego pomnika, bo gdyby się było odwlekło, już byłoby niepodobna o czym podobnym pomyśleć, zwłaszcza, że niedługo po tym zaczęły rządy obce stawiać różne przeszkody rozwijającemu się przywiązaniu Polaków do wszystkiego co jest polskim. I byłoby zapewne zabronione rzecz tę prowadzić dalej, a tym bardziej zbierać składki w tym zamiarze. I nie byliby¬śmy mieli tej pięknej Mogiły, przedmiotu czci i podziwu, której nikt przejeżdżający przez Kraków nie minie, aby jej odwiedzić nie miał. Czego dowodem jest, że mi się nieraz zdarzyło widzieć na jej szczycie generałów i oficerów rosyjskich, austriackich, pruskich i.t.d., którzy przejeżdżając przez Kraków Mogiły Kościuszki pominąć nie chcieli”.

Ambroży Grabowski wspomina także o niezrealizowanym pomyśle umieszcze¬nia pod kopcem szczątków Tadeusza Kościuszki, tak aby kopiec dosłownie stał się mogiłą Naczelnika.

Oficjalnie budowę kopca Tadeusza Kościuszki zakończono 15 X 1823 r., jednak dopiero w latach 1844-47 powstała, na miejsce wcześniejszej ziemnej, bita droga prowadząca ze Zwierzyńca na szczyt kopca, wybudowana na koszt Franciszka Ciesielskiego, członka ówczesnego Komitetu Budowy Pomnika Tadeusza Kościuszki, umożliwiająca wygodne dotarcie do tak ważnego nie tylko dla krakowian miejsca. W 1860 r. umieszczono na szczycie kopca granitowy głaz, sprowadzony z Tatr, na którym wyryto napis: Kościuszko.

Wypada jeszcze pokrótce tylko wspomnieć, że w 1850 r. całe Wzgórze Bł. Bronisławy zostało przez Austriaków włączone w system fortyfikacji okalających Kraków, a w 1853 r. kopiec otoczony został fortami.

Niezrealizowany pozostał pomysł urządzenia przy kopcu Tadeusza Kościuszki czterech osad dla włościan, z których każdy otrzymać miał dom i grunt pozyskany od klasztoru norbertanek. Na sfinansowanie projektu posłużyć miały fundusze zebrane ze składek na budowę kopca. W 1835 r. przygotowane były plany urządzenia czterech osad, lecz z powodu braku funduszy, a także braku porozumienia z klasztorem norbertanek na Zwierzyńcu w kwestii pozyskania gruntów, nie mogły zostać zrealizowane.

Trudno dokładnie ustalić, od kiedy używane przez nas określenie Kopiec Tadeusza Kościuszki stało się powszechne. Jak czytamy w dokumentach współczesnych jego powstawaniu określano go mianem Mogiły lub Pomnika Tadeusza Kościuszki. Bo właśnie pomnikiem niecodziennym chciano uczcić bohatera narodowego, pomnikiem szczególnie podkreślającym jego zasługi dla ojczyzny. Dlatego na określenie „kopiec” tak zżymał się Ambroży Grabowski: „Wielu jest, którzy nie zastanawiając się nad znaczeniem wyrazów, ten monument czci narodowej mylnie nazywają kopcem. Lud zaś prosty powszechnie mówi kopiec Kościuszki. Znajomych zwykłem przestrzegać, że używają niewłaściwego nazwania, gdyż kopiec jest nasypisko ziemne, wzgórek, oznaczający granice pomiędzy wsiami i.t.p. To jedno mogłoby służyć na ich obronę, że może chcą przez to wyrazić tę myśl, iż gdy mogiła ta wyobraża grobowy pomnik tego cnotliwego męża, a każdy grobowiec jest ogranicznikiem pomiędzy tym nikczemnym światem i wiecznym pobytem dusz naszych, przeto i mogiła ta wyobraża graniczny kopiec, na którym kończy się władza przemocy i niesprawiedliwości, której ten szanowny mąż, a przy nim i cały nieszczęśliwy Naród Polski stał się i jest dotąd ofiarą”.

 

Magdalena Marosz

 

Zdjęcia z rekonstrukcji historycznej (jako Naczelnik – Jan Polewka) przygotowanej przez Teatr KTO / fot. Grzegorz Kozakiewicz

 

Skrócony tekst referatu, przygotowanego na sesję naukową, zorganizowaną w dwustulecie śmierci Naczelnika przez Politechnikę Krakowską, której Kościuszko – w końcu inżynier – jest patronem.

 

Tekst z majowego numeru „Krakowa”.
Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach
i najszybciej na www.ebookpoint.pl