Narzędzia

Spektakl o unikatowej wartości

W 2014 roku Krzysztof Globisz, jeden z najwspanialszych polskich aktorów, dostaje wylewu krwi do mózgu. Przez jakiś czas jest w bardzo ciężkim stanie. Lekarze uznają, że w cielesnej powłoce nie ma już Krzysztofa Globisza. Po jakimś czasie okazuje się, że się mylą i rozpoczyna się rehabilitacja. Żmudny proces wychodzenia z paraliżu i afazji. Ten proces trwa nadal.

Udar

W Polsce co roku około osiemdziesiąt tysięcy osób doznaje udaru mózgu. To trzecia przyczyna zgonów i główna przyczyna długotrwałej niepełnosprawności. Pacjenci po udarze często cierpią na niedowład kończyn i inne zakłócenia w funkcjonowaniu organizmu, jednym z częstszych jest afazja, czyli zaburzenie mowy skazujące chorego na izolację społeczną w stopniu większym niż niesprawność fizyczna.

Stały dopływ krwi do mózgu jest warunkiem koniecznym do jego prawidłowego funkcjonowania. Gdy tętnica doprowadzająca krew do mózgu staje się niedrożna, dochodzi do niedotlenienia i uszkodzenia struktur mózgowia. To tak zwany udar niedokrwienny, który zdarza się zdecydowanie częściej niż udar krwotoczny (potocznie zwany wylewem), powstający w wyniku pęknięcia ściany tętnicy mózgowej. Zwykle udaru doznają osoby powyżej pięćdziesiątego roku życia, obarczone chorobami przewlekłymi takimi jak nadciśnienie, miażdżyca czy cukrzyca. Czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia udaru jest palenie tytoniu, dieta wysokotłuszczowa i brak aktywności fizycznej. Czasami udar jest powikłaniem po zabiegu kardiologicznym, co miało miejsce w przypadku Zbigniewa Wodeckiego, który zmarł kilka miesięcy temu.

Pierwsze niepokojące symptomy to drętwienie lub osłabienie jednej kończyny, opadanie kącika ust, niewyraźna mowa, zaburzenia widzenia, ból głowy, a niekiedy utrata przytomności. Jeśli pacjent trafi do szpitala w ciągu 3–6 godzin od wystąpienia pierwszych objawów, istnieje duża szansa na odwrócenie skutków udaru i całkowity powrót do zdrowia. Zwykle jednak ludzie bagatelizują złe samopoczucie i mimo wystąpienia pierwszych objawów udaru, kładą się spać z bólem głowy. Rano z przerażeniem odkrywają, że nie mogą już poruszać kończynami czy mówić i nie potrafią wezwać pogotowia. Im później nadejdzie pomoc, tym większe ryzyko śmierci chorego.

Badania wskazują, że prawie połowa (44–47 proc.) osób po udarze zmaga się z różnymi dysfunkcjami neurologicznymi: jednostronnym niedowładem ciała, padaczką, zaburzeniami mowy, czyli afazją. Stopień i rodzaj zaburzenia zależą od miejsca uszkodzenia mózgu. – W przypadku uszkodzenia płata czołowego, pacjenci mają większe problemy z mówieniem, ale lepiej rozumieją to, co do nich mówimy – wyjaśnia dr Anna Siudak z Katedry Logopedii i Zaburzeń Rozwoju na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. – Uszkodzenie płata skroniowego skutkuje natomiast zaburzeniem rozumienia języka. Oznacza to, że pacjent nie rozumie kodu językowego, a czasem także kontekstu. Traci przez to możliwość komunikowania się ze światem zewnętrznym.

Afazja

Dla aktora, człowieka, dla którego słowo jest ważnym narzędziem pracy, afazja jest prawdziwym przekleństwem. „Gdyby mi teraz powiedziano, że nie będę już aktorem, byłym zrozpaczony i zagubiony, bez szans na życie” – wyznał w 2010 roku Krzysztof Globisz w rozmowie z Olgą Katafiasz, spisanej w książce Notatki o skubaniu roli. Ten wybitny twórca niezapomnianych ról teatralnych i filmowych, profesor PWST w Krakowie, laureat wielu prestiżowych nagród, po udarze, który przeszedł w 2014 roku, przez długi czas był w ciężkim stanie, zupełnie bez kontaktu ze światem. Chociaż wygrał walkę o życie, to musiał zmierzyć się z jeszcze jednym poważnym problemem: afazją.

Afazja jest jednym z najczęściej występujących zaburzeń po udarze mózgu. To zaburzenia mowy, które powstają w wyniku uszkodzenia mózgu, głównie struktur korowych lub podkorowych półkuli dominującej dla mowy. U osób praworęcznych dominującą półkulą dla ośrodka mowy odpowiadającego za rozumienie, mówienie, pisanie, czytanie jest półkula lewa. – Przyjęło się, że afazja to zaburzenia dotyczące języka, ale to zdecydowanie bardziej złożony problem – wyjaśnia dr Anna Siudak. – Głównym problemem pacjentów z afazją nie jest to, że utracili zdolność mówienia czy rozumienia mowy, tylko to, że nie potrafią się nauczyć języka na nowo. Gdyby problemem był tylko rozpad języka, chorzy mogliby się go ponownie nauczyć, tak jak uczymy się języków obcych, i po roku lub dwóch terapii wracaliby do dawnego życia. Niestety, skutkiem udarów jest także zazwyczaj obniżenie możliwości poznawczych odpowiedzialnych za nabywanie i posługiwanie się mową, co utrudnia, a często wręcz uniemożliwia pacjentom powrót do dawnego funkcjonowania. Dlatego po zakończeniu leczenia szpitalnego konieczna jest długa i intensywna rehabilitacja neurologiczna oraz logopedyczna.

Grupa specjalistów zajmujących się afazją jest bardzo wąska, ponieważ niewiele osób chce i potrafi pracować z dorosłym, który stracił umiejętności komunikacyjne. – Najpierw musimy zdefiniować problemy, które występują u osoby po incydencie neurologicznym – tłumaczy dr Siudak. – Błędem jest traktowanie tych chorych jak dzieci, które chcemy nauczyć mówić. Przecież to są dorośli ludzie, którzy mają już bagaż wspomnień i doświadczeń, ale nie potrafią zwerbalizować swych myśli i potrzeb. Uczenie ich mowy za pomocą dziecięcych czytanek jest upokarzające.

Do porozumiewania się nie wystarczy artykułowanie dźwięków, one muszą być logicznie uporządkowane zgodnie z regułami języka i adekwatne do sytuacji. Czasem chorzy z afazją potrafią dość precyzyjnie określić przeznaczenie i cechy danego przedmiotu, ale nie pamiętają jego nazwy. Czasami potrafią prawidłowo zaszeregować przedmiot do danej grupy, ale mylą jego znaczenie, np. widząc narty, mówią: sanki. Innym razem mylą wyrazy o podobnym brzemieniu: zamiast córka mówią: kurka. Niekiedy też zasób słów chorego z afazją jest dość bogaty, ale ma on problemy z budowaniem zdań, przez co jego wypowiedź staje się telegraficzna i niezrozumiała dla rozmówcy. Najtrudniejsze przypadki to takie, gdy pacjent porozumiewa się tzw. embolem, czyli językiem składającym się z przypadkowych głosek, którym chory nadaje odpowiednią intonację i rytm. Wówczas zdecydowanie ważniejsza w porozumieniu staje się mimika i gest.

Proces komunikacji mogą zaburzać dodatkowe problemy neurologiczne będące konsekwencją udaru: niedowidzenie połowicze lub też agnozja, czyli niezdolność rozpoznawania przedmiotów, twarzy itp., zaburzenia słuchu i zmysłu dotyku, a także zapamiętywania i uczenia się. Pacjenci muszą codziennie setki razy powtarzać ćwiczenia i czynności, które pomogą im w częściowym odtworzeniu systemu językowego. Mają świadomość, że ich mowa jest niezrozumiała, a krępująca bezradność rozmówców potęguje w nich poczucie izolacji i wstydu. – Rehabilitacja jest długotrwała i żmudna, a pacjentom zwykle wystarcza entuzjazmu na kilka pierwszych miesięcy – mówi dr Siudak. – Potem zniechęcają się, czasem brakuje już pieniędzy na dodatkowe zajęcia i zostają sami ze swoją niepełnosprawnością. To prawdziwy dramat tych ludzi, którzy jeszcze do niedawna byli zazwyczaj aktywni zawodowo, pełnili ważne role społeczne, mieli przyjaciół i rodzinę. Choroba niszczy to wszystko, całkowicie zmienia ich życie.

Chory z afazją w ramach ubezpieczenia NFZ ma zagwarantowaną trzydziestominutową rehabilitację logopedyczną raz w tygodniu. To zdecydowanie za mało, by osiągnąć jakiekolwiek efekty. Kluczowe jest wsparcie rodziny, która będzie motywować go do dalszych ćwiczeń. Jak zauważa dr Siudak, osoby zdrowe często boją się chorych z afazją, próba nawiązania kontaktu to wielki stres dla obu stron, ale warto podjąć ten wysiłek, bo dla chorych to jedyny sposób na powrót do zdrowia i do dawnego życia. – To kwestia świadomości społecznej – wyjaśnia. – Ludzie z afazją nie muszą być skazani na samotne życie w domu opieki społecznej. Spróbujmy dać im szansę i przyjąć ich z powrotem do społeczeństwa. Dlatego tak ważne jest, by chory nie był wyręczany w codziennych czynnościach, by podejmował trud komunikacji z otoczeniem, próbował wrócić do dawnej aktywności zawodowej lub znalazł nowe zajęcie, w którym może się sprawdzić. Chociaż jest to trudne, to jednak możliwe, co udowodnili Sławomir Mrożek, Bogusław Kaczyński, Andrzej Zaorski, a także Krzysztof Globisz, którzy wrócili do życia zawodowego po udarze.

Teatr lekiem

Na wieść o chorobie Krzysztofa Globisza jego dawni uczniowie postanowili znaleźć sposób, by pomóc swemu mistrzowi w powrocie do zdrowia i do zawodu. W grudniu 2016 roku na deskach teatru Łaźnia Nowa odbyła się premiera spektaklu Wieloryb The Globe, w którym tytułowego wieloryba zagrał Krzysztof Globisz. Spektakl rozpoczyna się od historii dwóch działaczek Greenpeace’u usiłujących uratować wieloryba wyrzuconego na brzeg morza. – Siła tej metafory, która nam się w pewnym momencie objawiła, polega na tym, że ten gargantuiczny, potężny ssak, który potrafi komunikować się z innymi na odległość setek kilometrów i jest istotą bardzo gadatliwą w swoim naturalnym środowisku, kiedy trafi na mieliznę, jest całkowicie bezbronny. Jego zdolność porozumiewania się zanika i wtedy trzeba mu pomóc – opowiada Mateusz Pakuła, autor dramatu Wieloryb The Globe. – Kiedy pomysł spektaklu, który na początku wydawał nam się szalony, powoli zaczął nabierać realnych kształtów, zaniepokoiliśmy się, czy nie zostaniemy odebrani jako ci, którzy żerują na chorobie Krzysztofa. Również baliśmy się reakcji Krzysztofa. Okazało się, że niepotrzebnie, bo on zareagował bardzo pozytywnie i z wielkim zaangażowaniem uczestniczył w próbach.

Spektakl został gorąco przyjęty przez krytyków i publiczność, która ze wzruszeniem obserwuje optymizm i wolę walki aktora w pokonywaniu choroby. – Początkowo obawialiśmy się, czy uda nam się porozumieć, ale szybko okazało się, że teatr jest idealną formą spotkania z afazją – wyznaje Eva Rysova, reżyserka spektaklu. – Najpierw był tekst i słowo, ale bardzo szybko dochodziliśmy do tego, jak porozumieć się poprzez muzykę, która uruchamia język w afazji i jest świetną formą terapii.

Krzysztof Globisz zawsze uczył swych studentów, że słowo jest podstawowym budulcem teatru. Przykładał wielką wagę do dykcji, intonacji, drobnych osobliwości wypowiedzi, które mogły tworzyć postać. We wspomnianym już wywiadzie z 2010 roku, Krzysztof Globisz tłumaczył: „Logos to słowo, myśl, rozumienie. Jak podkreślają badacze filozofii starożytnej, istnieją trzy znaczenia tego terminu: po pierwsze, logosu się słucha, bo on jest słowem; po drugie, logos pozwala zrozumieć, bo on jest rozumem; po trzecie, logos umożliwia komunikację między ludźmi, bo oznacza »połączenie«”.

To właśnie ta idea znalezienia porozumienia jest podstawą powodzenia w terapii afazji i tajemnicą sukcesu tego spektaklu. Podczas spotkania z twórcami Wieloryba na Festiwalu Conrada Krzysztof Globisz z uwagą przysłuchiwał się rozmowie o afazji i terapeutycznej funkcji teatru. W pewnym momencie włączył się do dyskusji i powoli wyartykułował zdanie: „Problem jest w nas: to lęk”. Miał na myśli nie tylko lęk chorego przed odrzuceniem, ale również lęk ludzi zdrowych. Widzowie, przychodząc na spektakl Wieloryb The Globe, są pełni obaw: czy nie będą szantażowani emocjonalnie, czy chcą zobaczyć swego ulubionego aktora w takiej kondycji, czy będą mieć prawo do krytyki, jeśli spektakl im się nie spodoba? To napięcie na widowni jest wyczuwalne, ale stopniowo niepokój znika; pojawia się uśmiech, wzruszenie, ulga, radość z tego ponownego spotkania…

Twórcy spektaklu przyznają, że praca z Krzysztofem Globiszem także dla nich była wyjątkowym doświadczeniem. – Bardzo pomogła nam Agnieszka, żona Krzysztofa, która wprowadziła nas w temat afazji; dzięki niej przestaliśmy się bać tej choroby – opowiada aktorka Zuzanna Skolias. – Ten spektakl był cudownym wydarzeniem w naszym życiu. I po każdym spektaklu, widząc emocje widowni, mam świadomość, że uczestniczę w czymś bardzo wyjątkowym.

Młodzi artyści szybko nauczyli się, jak odczytywać potrzeby i intencje Krzysztofa Globisza, a jemu powrót na scenę i kontakt z publicznością sprawia wielką radość. – Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Nasze emocje, nasze potrzeby są tkane z podobnych nici i możemy się porozumiewać niezależnie od tego, czy jesteśmy starzy czy młodzi, chorzy czy zdrowi – opowiada Antonis Skolias, autor muzyki do spektaklu. – Jeżeli jesteśmy otwarci na drugiego człowieka, możemy do siebie dotrzeć.

***

Dziś Krzysztof Globisz jest patronem honorowym programu profilaktycznego „Pomyśl o mózgu!” realizowanego przez oddział neurologiczny w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II. Aktor powoli wraca do aktywności zawodowej: wystąpił w sztuce Szewcy w Starym Teatrze oraz wziął udział w nagraniu Biblii Audio. Jest inspiracją dla innych chorych i dowodem na skuteczność rehabilitacji w afazji. Twórcy przedstawienia Wieloryb The Globe w październiku 2017 roku otrzymali Nagrodę Specjalną miesięcznika „Teatr” za spektakl o unikatowej wartości artystycznej i humanistycznej.

 

Magdalena Oberc

 

 

Na zdjęciach, Krzysztof Globisz w spektaklu Wieloryb The Globe, w reżyserii Evy Rysovej / fot. Krzysztof  Bieliński

 

 

Tekst z miesięcznika „Kraków”, luty 2018.
Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach
i najszybciej na www.ebookpoint.pl