Tematem przewodnim marcowego numeru „Krakowa” są komiksy, a ich historię przybliża Rafał Kołsut

 

Począwszy od górnego plejstocenu poprzez starożytnych Rzymian, oświeceniowe opowiastki umoralniające aż po Supermana złotej ery komiksu i starzejącego się Batmana wieku XXI – człowiek od zawsze szukał sposobu na narrację obrazem.

Prapoczątki

Dzieje narracji wizualnej rozpoczynają się zaledwie 30 tysięcy lat przed naszą erą, gdy prehistoryczni artyści w Jaskini Chauveta w dolinie Rodanu uwiecznili grupę galopujących zwierząt – dla stworzenia złudzenia ruchu kończyny koni, lwów i nosorożców zostały namalowane w kilku różnych momentach biegu równocześnie.

To odkrycie przez człowieka pierwotnego nowej techniki obrazowania rzeczywistości zapoczątkowało długi ciąg poszukiwań i eksperymentów, które u progu wieku XX zaowocowały stworzeniem zupełnie nowych form narracji: kina i komiksu.

Lista komiksowych „prototypów” jest długa, wciąż budząc liczne spory historyków medium: znajdują się na niej między innymi relief z Kolumny Trajana z roku 113, upamiętniający dwie zwycięskie kampanie Cesarstwa Rzymskiego podczas wojny z Dakami, tkanina z Bayeux – ręcznie haftowane, długie na ponad 70 metrów płótno z 1080 roku, na którym przedstawiono w formie kilkudziesięciu scen podbój Anglii przez Wilhelma I Zdobywcę czy podzielone na czternaście kadrów (stacji) wizerunki Drogi Krzyżowej. Prawdziwy przełom nastąpił jednak dopiero w 1733 roku, gdy William Hoghart – angielski malarz, miedziorytnik i rysownik satyryczny rozpoczął wydawanie rycin układających się w cykle o wspólnym tytule Progresses. Artysta stworzył w ten sposób siedem różnych opowiastek o charakterze umoralniającym, z których najbardziej znana jest Kariera rozpustnika, czyli Rake’s progress (rozsławiona przez operę Piotra Czajkowskiego na jej podstawie). Wszystkie ryciny w cyklu prezentują kolejne etapy upadku bohatera, który po odziedziczeniu pokaźnej sumy rzuca się w wir wielkomiejskich rozrywek, ostatecznie zaś kończy jako bankrut i degenerat w zakładzie psychiatrycznym. Chociaż poszczególne grafiki nie zawierają dialogów ani opisów, oglądane w odpowiedniej kolejności umożliwiają prześledzenie konkretnej historii – dokładnie tak jak w niemym komiksie. XIX wiek przyniósł kolejne kamienie milowe: w 1826 roku pojawia się szkocki periodyk „Glasgow Looking Glass”, będący jedną z najwcześniejszych gazet ilustrowanych na świecie. To właśnie na jego łamach doszło do pierwszego w historii użycia symbolicznych „dymków” dla przypisania wypowiedzi rysunkowej postaci. 

 

Narodziny 

Jednym z ojców współczesnego komiksu jest Rodolphe Töpffer, szwajcarski nauczyciel, karykaturzysta, grafik i pisarz, który w 1837 roku stworzył swoją pierwszą „opowieść rysunkową”, narysowaną dla rozrywki „dzieci i klas niższych”. Histoire de Monsieur Vieux Bois, opowiadająca o nieudanych próbach zdobycia wybranki serca przez podstarzałego fajtłapę, po raz pierwszy ukazała pełną współzależność tekstu (w formie podpisów pod kadrami) i obrazu. Töpffer zrewolucjonizował narrację wizualną, dzięki zmiennym ujęciom i montażowi kadrów nadając historii niespotykaną wcześniej ciągłość. W jego kroki poszli liczni naśladowcy i uczniowie, jak Gustave Dore (autor „żartu graficznego” – Historii Świętej Rusi) czy Wilhelm Busch, tworzący wierszowane satyryczne opowiastki dla dzieci i dorosłych w formie historii sekwencyjnych: do jego najsławniejszych tworów należą Max i Moritz, para urwisów, która szybko zdobyła popularność w Europie oraz Stanach Zjednoczonych. Chociaż bowiem sztuka komiksowa bierze swoje początki ze Starego Kontynentu, to właśnie w Ameryce nastąpił jej rozkwit. Tam też pojawia się nazwa „comics” – skrót od „comic strip”, czyli „pasek komiczny”, bo właśnie w formie pasków gagowe historyjki pojawiają się na łamach gazet. Uwielbiał je William Randolph Hearst, magnat prasowy, uważający się za mecenasa nowego medium. Czytelnicy gazet z początku XX wieku mogli znaleźć w „stripach” zarówno społeczno-polityczną satyrę Yellow Kida Richarda Outcalta i oniryczne eksperymenty graficzne pioniera animacji Winsora McCaya w jego Małym Nemo w Krainie Snów. Początkowo komiksy ograniczały się do formy gazetowej, jednak w latach 30., gdy poza historyjkami humorystycznymi pojawiły się opowieści awanturnicze, narodziły się magazyny zeszytowe. To właśnie w jednym z takich pism, „Action Comics”, w czerwcu 1938 roku pojawił się Superman, zmieniając na zawsze oblicze kultury popularnej. Chociaż nie był pierwszym superbohaterem w historii, stworzony przez Jerry’ego Siegela i Joego Shustera nadczłowiek w kostiumie zdobył ogromną popularność, powodując istny wysyp zamaskowanych obrońców sprawiedliwości. 

 

Cztery ery

Debiut Supermana historycy określają jako symboliczny początek złotej ery komiksu amerykańskiego. Amerykanie pokochali superherosów rozprawiających się nie tylko z pospolitymi przestępcami, ale również szpiegami hitlerowskiej Rzeszy. Część bohaterów została wówczas otwarcie wykorzystana w celach propagandowych dla poprawy morale żołnierzy – do najsławniejszych należy Kapitan Ameryka, niepowstrzymany patriota z komiksów Jacka Kirby’ego i Joego Simona. Złotą erę zakończyła antykomiksowa krucjata psychiatry Frederica Werthama, który w (nie)sławnej książce Uwiedzenie niewinnych dowodził, że lektura komiksów powoduje u młodych czytelników zaburzenia osobowości, wywołuje skłonność do przemocy, a nawet nakłania do homoseksualizmu i pedofilii (czego dowodem miała być „niezdrowa” relacja Batmana z jego nastoletnim pomocnikiem Robinem). Jego badania wywołały liczne komentarze, debaty i manifestacje, podczas których dochodziło nawet do rytualnego palenia „niemoralnych zeszytów” na stosach. Era srebrna (trwająca od 1956 do 1973 roku) przyniosła nowe pokolenie superbohaterów, przede wszystkim pochodzących z wydawnictwa Marvel Comics: Fantastyczną Czwórkę, Niesamowitego Hulka, Iron Mana, Spider-Mana czy drużynę X-men. Za sukcesem większości z nich stał Jack Kirby, twórca Kapitana Ameryki, oraz dialogista i redaktor Stan Lee. Bardziej ludzcy, borykający się z codziennymi problemami herosi na nowo rozbudzili zainteresowanie czytelników, przyciągając także starszych odbiorców – studentów i hipisów.  

 (...)

 

 

Rafał Kołsut - historyk komiksu i filmu animowanego, nauczyciel akademicki, autor artykułów z zakresu literaturoznawstwa i cartoon studies, recenzent komiksowy. Członek Krakowskiego Stowarzyszenia Komiksowego.

 

Na ilustracji: Pierwszy komiks: „Konie” – w zdobionej jaskini Pont d’Arc, znanej jako Grotte Chauvet-Pont d’Arc w Ardèche, około 31 tysięcy lat temu. Obiekt z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Fot.: domena publiczna.

 

 

Całość tekstu w miesięczniku „Kraków”, marzec 2019.
Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach
i najszybciej na ebookpoint.pl



Już w kioskach!


Okiem Beresia:
Europa. Do napisania

Z najwyższej półki: Krakowski ojciec jednej Europy
- Krzysztof Burnetko

Smocze jajo: Zapraszam na Kazimierz
- Mieczysław Czuma

Na czerwonym świetle

Dyskusyjne Kluby Czytelnicze 2019